Wiersze cz. II

 
                          ***
Jaka będzie nagroda za te upokorzenia
Za te wszystkie klęski nieudane wyprawy
wędrówki w poszukiwaniu runa Za tę uwagę
poświęconą chwilom Za serdeczność dla
 ludzi zwierząt i roślin Za te wszystkie próby
bycia lepszym i dobrze zapamiętanym
 
Nie będzie żadnej nagrody




Opisanie twarzy
 
Z biegiem lat z biegiem dni nabiera szlachetnych
zmarszczek Zwłaszcza na czole Niżej okulary (duża
krótkowzroczność i cylinder, pokłosie astygmatyzmu)
Kiedy patrzysz na mnie – szkła deformują rysy; fragmenty
widzisz podwójnie (zmora fotografów, ale jakoś sobie
radzą) Dalej: broda noszona od niepamiętnych licealnych
czasów Dziś już siwa po bokach Broni się tylko centrum,
trochę rude, trochę ciemne Gdybym wyciął resztę – wyglądałbym
jak jakiś cholerny muszkieter z powieści Dumasa Co z tego
Moja twarz niczego o mnie nie mówi
 
Niedawno po niemal trzydziestu latach zgoliłem brodę
Z lustra spojrzała na mnie twarz mojego ojca gdy miał
 czterdzieści parę lat (choć wyglądał na mniej) I właśnie
 wołał mnie na obiad gdy grałem z chłopakami w piłkę
na małym podwórku między blokami 



                         ***
Powiedz to jedno jedyne słowo Wypowiedz je To które
wyszłoby z twoich ust gdybyś stał na wielkiej skalnej platformie
ponad norweskim fiordem (sześćset metrów w dół do wody)
Które wyrwałoby ci się z piersi znad pokładu lotniskowca
(jesteś sam wokół tylko szalejąca piana oceanu) Które
uroniłbyś nad grobem rodzinnym Które powiedziałbyś
ukochanej już po wszystkim (gdy dyszycie spoceni) Które
zabrzmiałoby echem w pustej świątyni Które wieńczy całość
 
Gdybym miał wypowiedzieć to jedno jedyne słowo Powiedziałbym:
współczucie






  
 
Kategoria: brak  |   Autor: Jarosław Klejnocki  |   dnia: 23-01-2012  |   komentarze: (0)

Wiersze cz. I

Jak już wspominałem, przeniosłem się z poezją do Sieci. Najnowszy tomik - "W proch" dostępny jest tylko w formie e-booka. Postanowiłem jednocześnie zamieszczać od czasu do czasu jakieś najnowsze liryki na tej stronie (skoro nie będą drukowane w papierowej książce). Poniżej zatem trzy z najnowszych tekstów:

 

Citta Alta
                   Piotrowi Śliwińskiemu
 
Bergamo Dwa miasta w jednym
(niczym wspomnienie dawnej
reklamy szamponu Vidal sasoon)
Niższe – klasyczność murów  i post-
faszystowski rozmach Syty
spokój Samochody sunące po
szerokich czystych alejach Radosny
(czemu?) uśmiech ekspedientki w
supermarkecie Nuda słońca Gwar
modnych kawiarni Młode twarze
 
Na skale Wysokie Miasto wielka
starówka Chłód wiekowych budynków
Nieliczne grupki turystów cień Bliskość
wąskich uliczek Oddech kamienia
Dwa światy dwaj bracia (dwie siostry)
Więc wybór
 
Nie opuszczać Wysokiego Miasta Tak
właśnie żyć  Dużo myśleć trochę pisać
Czytać w chłodzie pod parasolem albo
pod panowaniem wysokich ścian Nie
opuszczać Citta Alta (no chyba żeby do
 sklepu na dole, bo taniej) Szynowa
elektryczna kolejka górska (funiculare)
powiezie nas tam i z powrotem Bez wysiłku
A po drodze jeśli tylko pogoda łaskawa –
piękne widoki
I niebo otwarte w błękicie




                                          ***
Kładzie się spać i nagle nie wie gdzie
podziało się jego serce Teraz pusty
kadłub ciała Żywe zwłoki pod
baldachimem księżyca Strwożony
kładzie ręce na piersiach Cisza Żadnego
bicia Regularna architektura żeber pod
palcami Jak kościół bez Boga Doskonale
zimny Wyniosły I on sam z otwartymi oczami
utkwionymi w  jasnociemne niebo Gdzie jesteś
moje serce pyta I słyszy odpowiedź: Zaniedbałeś
Już nie ma mnie




Stary człowiek płacze
 
Iść za miłością Taką która wybucha wodorowym grzybem
Wznosi i powala trony Iść za miłością która tka nieprzerwaną
nić jak jedwabnik Wykuwa złote detale Staje gdy trzeba przeciwko
całemu światu Żadnych kalkulacji Jest tak albo tak Iść za nią jakby
wchodziło się w ogień (W strugę wodospadu)  
Ach Zapomnieć o wszystkich uwikłaniach Narodzić się na nowo Wstąpić
znów na ścieżkę życia Banalne sentymenty
Ale on już wie Będzie żałować ten który przeoczy Tymczasem mija
całujących się Uśmiecha się do nich Płacze nad sobą
(czytał, och czytał Śliczną dziewczynę Hłaski)

 

Kategoria: brak  |   Autor: Jarosław Klejnocki  |   dnia: 13-01-2012  |   komentarze: (0)

Ręce opadają

W „Rzeczpospolitej” 7-8/01.2012 (dodatek +/-, oczywiście) artykuł Wojciecha Wybranieckiego pod tytułem „Twarze Jurka Owsiaka”.
Nieładny. Przy okazji jubileuszowej (dwudziestej) akcji Orkiestry Świątecznej Pomocy jakaś to próba wyciągnięcia niejednoznaczności postaci głównego dyrygenta, a przede wszystkim próba udowodnienia, że Owsiak to w istocie ideolog promujący, by posłużyć się dawną frazą z czasów PRL – u „określone wartości” (niemiłe, jak rozumiem, autorowi artykułu, bo liberalne obyczajowo i raczej lewicujące politycznie). No i oczywiście te nieśmiertelne argumenty, po które lubią sięgnąć obrzydzacze – czyli ad personam (tu osobliwie o ojcu Owsiaka).
Mnie jednak, jak zwykle, interesuje tu sztuka interpretacji. Podejrzewam, że Wojciech Wybraniecki to człowiek na tyle młody, że realia PRL-u są mu obce i to go jakoś by usprawiedliwiało. Jeśli natomiast jest człowiekiem, który tamte czasy pamięta – to gorzej. Ignorancję można bowiem usprawiedliwić, choć nie należy jej tolerować (stąd ten tekst), nikczemność natomiast zasługuje na jednoznaczne napiętnowanie.
Wybraniecki pisze, m.in.: „Owsiak (…) karierę zaczął robić w PRL. Gdy jego rówieśnicy pod koniec lat 80. starali się odbudowywać nielegalną „Solidarność”, trzydziestoparoletni Jurek Owsiak otrzymał autorską audycję w Rozgłośni Harcerskiej, państwowej stacji radiowej nadającej muzykę rockową. Na jej antenie lansował nieformalną grupę o nazwie Towarzystwo Przyjaciół Chińskich Ręczników.
- Ludzie siedzieli po więzieniach za służbę zastępczą, a on na falach RH lansował te chińskie ręczniki – komentował akcje Owsiaka Marek Kurzyniec (były opozycjonista, dziś czołowy polski anarchista).”
I jeszcze jeden przykład:
„W roku 1988, gdy opozycja domagała się od komunistycznych władz zwolnienia więźniów politycznych, Owsiak podczas koncertu zespołu Voo Voo na festiwalu w Jarocinie rzucił w kierunku młodych ludzi hasło „Uwolnić słonia”. Powtarzał je później wielokrotnie podczas audycji radiowych.”
To jest poetyka totalnej negacji wszystkiego, co działo się w PRL-u, a co nie było nonkonformistyczną opozycją. Według Wybranieckiego nie tylko Owsiak wzmacniał PRL-owski reżim, ale także punkrockowe zespoły grające w Jarocinie, tak? (na publiczny występ trzeba było mieć zgodę Głównego Urzędu Publikacji Prasy i Widowisk – czyli zwyczajnej cenzury, no i w końcu występowało się na oficjalnej, bo wszak nie nielegalnej, imprezie). Absurd.
Nie czas tłumaczyć Wybranieckiemu (i tak nie przyjmie do wiadomości) i innym, że w PRL istniała szeroka szara strefa, w której kontestacja i opozycyjność przenikały się z oficjalnością i umowną zgodą na działalność w obrębie Systemu. Wiadomo, że Jarocin to nie było miejsce, gdzie się władze popierało, to było miejsce, gdzie się tolerowało pewne narzucone ograniczenia po to, by je inteligentnie zakwestionować.
A inteligencja polegała wtenczas choćby na operowaniu zręczną aluzją i sztuką satyry. Kiedy więc Owsiak powołał to swoje Towarzystwo Przyjaciół Chińskich Ręczników, to jak Polska długa i szeroka inteligentni słuchacze RH czy też PR3 lali po nogach ze śmiechu, bo aluzja do groteskowego Towarzystwa Przyjaźni Polsko – Radzieckiej (do którego obowiązkowo nauczycielscy politrucy zapisywali wtedy licealistów) była przejrzyście czytelna. Podobnie z tym uwalnianiem słonia. To było jasne. Owsiak wybrał drogę kontestacji przez śmiech, przez ośmieszanie Systemu przy wykorzystaniu narzędzi przezeń kontrolowanych (jak widać: nie całkowicie). I ten śmiech, ten oddech, jaki w ponurych latach oferowała RH oraz np. także satyrycy działający w „Trójce” miały również udział w powolnym demontażu Systemu. Obok innych, poważnych opozycyjnych działań. Śmiech i absurd to potężna broń przeciwko totalitaryzmom.
Kto nie zdaje sobie z tego sprawy, a o tamtych czasach wie niewiele – może sobie co najwyżej zasłużyć na miano głupca. Kto udaje, że nie wie – jawi się jako cynik, jeśli nie ideologiczny funkcjonariusz, który za wszelką cenę szuka pałki, by obić nią nielubianego przeciwnika.    
 
Kategoria: brak  |   Autor: Jarosław Klejnocki  |   dnia: 08-01-2012  |   komentarze: (1)

Wcześniejsze wpisy



(c) 2008 klejnocki.wydawnictwoliterackie.pl  |   Projekt i wykonanie www.yellowteam.pl