Szukaj

Południk 21 - trailer

Literatura jako wartość dodana, czyli kop egzystencjalny

Andrzej Stasiuk w rozmowie („GW” 13.06.11) o roli i sile literatury:
„Literatura to podnieta dla umysłu, coś w rodzaju wódy, narkotyków, erotyzmu. Ożywia umysł i świat, który czasami jest nieco niezadawalający. Nigdy nie chciałem być pisarzem, ale tak bardzo lgnąłem do Literatury, tak bardzo chciałem być blisko niej, że nim zostałem. Ale najpierw to chciałem być postacią literacką. Martinem Edenem Londona.(…)
 Taki jest sens literatury, żeby cię wykoleiła z normalnej codzienności, żeby cie wystrzeliła w kosmos z tego zwykłego życia, żebyś się nie dał udupić. Żebyś nie słuchał rodziców, tylko żebyś słuchał Martina Edena, bo jednak, z całym szacunkiem dla rodziców, oferta, jaką on składa, jest ciekawsza.(…)
Istnieje szkoła interpretacji, która odseparowuje dzieło od autora, ale ja uważam, że kiedy literatura wiąże się nierozerwalnie z życiem pisarza, to jest głębsza i bardziej wstrząsająca.(…)
Zrozumiałem, że literatura jest siłą, potęgą w samej swojej materii. Że język potrafi zabijać, zniewalać, wywracać światy.”
Pomieszałem trochę kolejność cytatów dla efektu dramatycznego. Głos autora „Przez rzekę” to świadectwo mieszkańca Galaktyki Gutenberga, głos romantyczny (w potocznym rozumieniu tego słowa).
Mnie osobiście bliski, tak, Stasiuk mówi też w moim imieniu. Ale przecież nie mogę nie zauważyć, że obaj jesteśmy reliktami. Że bardzo łatwo dostrzec w naszych postawach zwykły sentymentalizm (czytaj: naiwność).
Stasiuk ma to wszakże w nosie – i bardzo dobrze. Wypowiada swoją prawdę na przekór. Na przekór modom interpretacyjnym i na przekór modom recepcyjnym.
No to jest nas dwóch.
 
Kategoria: brak  |   Autor: Jarosław Klejnocki  |   dnia: 15-06-2011  |   komentarze: (1)


Inne wpisy

(c) 2008 klejnocki.wydawnictwoliterackie.pl  |   Projekt i wykonanie www.yellowteam.pl