Szukaj

Południk 21 - trailer

Facebook, moje przekleństwo

 

Czytam wywiad Muńka Staszczyka z T.Love w najnowszej (11/2012) „Lampie” (Muniek, Muńkiem, ale ja  nigdy nie zapominam, że to mgr filologii polskiej Zygmunt Staszczyk, z którym ramię w ramię walczyliśmy na szkoleniu wojskowym oraz – niemniej, a może bardziej, przerażających - zajęciach z gramatyki historycznej języka polskiego z docentem K. jako prowadzącym.


Paweł Dunin Wąsowicz męczy swego interlokutora pytaniami, czemu Muniek nie jest zdigitalizowany, czuje generalną niechęć do zbyt zaawansowanej elektroniki, a już Facebooka zupełnie traktuje per noga…


Muniek: „Mogę to pierdolić? Może mnie to nie interesować? Przypomniałbym taką piosenkę sprzed ponad 30 lat The Jam – To be someone. Paul Weller to śpiewał. Ja się w tym spełniłem. Dla innych ten facebook jest pewnie zastępczym narzędziem, by przez te 5 minut być „someone””…


Królu złoty! – chcę krzyczeć – z ust mi to wyjąłeś! Przestrzeń społecznego kontaktu wtłoczona do czeluści wirtualu? To coś jakby wódka bezalkoholowa i wąchanie kwiatków w masce przeciwgazowej.


Muniek dalej: „ Powinienem pójść na kurs komputerowy dla 50 – latków, ale mi na to szkoda czasu, bo wolę za oknem widzieć, jak się pory roku zmieniają, na piwo się z tobą umówić, z kim sinym na obiad. E – maila używam, bo muszę. To nie jest kwestia światopoglądu i wieku. Są tacy, którzy chcą być społeczni w ten sposób, a ja akurat  całe życie miałem wokół siebie ludzi, którzy swoją obecnością naturalnie mnie karmili.”


Mnie też nie ma na Facebooku i raczej nie będzie – zupełnie nie jest mi to potrzebne. A tu wciąż napływają maile, że ktoś tam – bliższy i dalszy – chciałby dołączyć do grona moich znajomych na tej twarzoksiążce. A zadzwonić chociażby nie łaska? A spotkać się, pogadać? Więc się nie obrażajcie, bliżsi i dalsi, ale nie dołączycie.

 


Kategoria: brak  |   Autor: Jarosław Klejnocki  |   dnia: 28-11-2012  |   komentarze: (7)

Uwaga! W tym tygodniu (15.11.2012)...

 

… premiera mojej nowej powieści kryminalnej pod tytułem „Opcje na śmierć”.

Opcje są – niekiedy dość wyrafinowanym – instrumentem bankowym o charakterze ubezpieczenia. Można się zatem domyślić, że część akcji książki dzieje się właśnie w tajemniczym – ze swej istoty – środowisku bankierów, traderów i prawników czuwających nad przebiegiem operacji finansowych.

Mamy dwóch nieboszczyków; obie śmierci wydają się – w miarę rozwoju historii – coraz bardziej powiązane. Mamy też grasującego po Warszawie bandytę, którego strategia działania przypomina to, co kilka lat temu wyprawiał osławiony „Łomiarz” (napadający na kobiety w celach rabunkowych).

Jednym i drugim śledztwem zajmuje się sekcja S – 3 w stołecznej komendzie, którą kieruje komisarz Ireneusz Nawrocki, mający u swego boku byłego komandosa Pirwitza oraz świeżo upieczoną policyjną adeptkę – Laurę.

Warszawa i Amsterdam to dwa miasta, w których ma miejsce znacząca część wydarzeń. Ale poza tym jeszcze – mazury, holenderska prowincja, no i Bielsko – Biała.

Trochę się dzieje…


Kategoria: brak  |   Autor: Jarosław Klejnocki  |   dnia: 12-11-2012  |   komentarze: (2)


(c) 2008 klejnocki.wydawnictwoliterackie.pl  |   Projekt i wykonanie www.yellowteam.pl