Szukaj

Południk 21 - trailer

Koreańskie Herbertiana i nie tylko

 

 

Zawsze denerwowali mnie przygodni – pożal się Boże - reporterzy, którzy po kilkunastu dniach pobytu w jakimś egzotycznym – z ich punktu widzenia - kraju pisali teksty analityczne lub, jeszcze gorzej, syntetyczne, mądrząc się, udając ekspertów oraz popisując się skrzętnie ciułaną niby – wiedzą.


W niniejszym wpisie, nieco bardziej osobistym niż dotychczasowe, skupię się zatem na jednym tylko wątku podróży do Korei Południowej, jaką odbyłem w pierwszej połowie listopada 2008.


W 1987 roku profesor Cheong Byung Kwon założył na Uniwerystecie Hankuk, mieszczącym się na suburbiach Seulu, Wydział Polonistyki. Był to ruch zaprawdę oryginalny, a ponadto wizjonerski, bo w tym czasie Polska i Korea Płd. nie miały nawet relacji dyplomatycznych (te nawiązano dwa lata później; w 2009 roku Ambasada RP w Seulu świętować będzie rocznicę 20 – lecia tego aktu). Profesor studiował polonistykę w Niemczech, budząc, jak sam przyznaje, spore zdziwienie wśród ziomków (nie mówiąc już o Niemcach).


Dziś Wydział Polonistyki na Hankuk University of Foreign Studies to prężna jednostka dydaktyczno – naukowa, z własną kadrą (doktoraty obronione na polskich uczelniach), wspierana przez polskich naukowców prowadzących zarówno badania komparatystyczne, jak i rutynową pracę pedagogiczną. Polonistyka na Hankuk ma własną siedzibę (stłoczeni na ogół w kiepskich warunkach lokalowych uczeni polscy mogą jedynie pomarzyć o takiej infrastrukturze), bibliotekę (ufundowaną zresztą przez naszą stronę), regionalny polski zespół pieśni i tańca (sic!), liczne kontakty z uczelniami znad Wisły i Odry oraz chęć i kapitał, by relacje te wciąż rozwijać. A jeśli dodamy do tego życzliwość Ambasady RP oraz wydatne wsparcie Ambasadora, pana Marka Całki, to nieco jaśniejszym się staje ta cała moja podróż.


Zostałem zaproszony, by wygłosić kilka słów do studentów o twórczości Zbigniewa Herberta (w ramach bardzo rzetelnie obchodzonego tu Roku Herbertowskiego), a także, by podzielić się refleksją o eseistyce autora “Barbarzyńcy w ogrodzie” z przedstawicielami korpusu dyplomatycznego i koreańskimi wydawcami. Przy okazji byłem też świadkiem rozstrzygnięcia konkursu na esej o twórczości Herberta, jaki został rozpisany wśród studentów Hankuk University (wzięło w nim udział ponad 30 osób, dwie najlepsze prace zostały nagrodzone elektroniczną wersją słownika języka polskiego, słownika synonimów, słownika frazeologizmów etc.).


Z  radością obserwowałem zaangażowanie zarówno braci studenckiej, jak i środowiska naukowego. To jest coś, czego trochę mi u nas brakuje... Oni tam naprawdę z dużą radością oddają się tak nauczaniu, jak i uczeniu się – nie ma mowy o zblazowaniu obu stron, tak, niestety, dość często spotykanym na europejskich uniwersytetach. Ten entuzjazm, czasami trącący – fakt – niemalże dziecięcym idealizmem, to jest coś, cośmy w Europie jakoś tak zaprzepaścili, oddając się we władanie dystansowi, ironii, zimnemu, racjonalistycznemu intelektowi...


Intrygująca jest także recepcja poezji Herberta przez koreańskie środowisko uniwersyteckie. O ile jeszcze pracownicy naukowi świadomi są istotności antycznych czy historycznych wątków w pisarstwie autora “Rovigo”, o tyle te konteksty są dla azjatyckich studentów de facto nieczytelne. Buduje to bardzo ciekawą perspektywę odbiorczą, a także poskramia nasz europocentryzm. Nagle Herbert – widziany, jak to próbuję rekonstruować, oczyma koreańskiego studenta – staje się poetą rozważającym relacje pomiędzy człowiekiem a przyrodą; poetą pytającym o miejsce jednostki ludzkiej w uniwersum, poetą emocji (sic!). Co wydaje się natomiast wspólne w recepcji europejskiej (polskiej) i azjatyckiej (koreańskiej) – to rejestracja filozoficznych wątków tej liryki, chrześcijańskootwarta teologiczna perspektywa rozpatrywania sensu człowieczej egzystencji... Mówiąc do koreańskich studentów i odczuwając z ich strony sygnały zrozumienia, utwierdzałem się w przekonaniu, że kategoryzowanie twórczości Herberta w wymiarze uniwersalnym nie jest sloganem, ale faktem.


Ta wyprawa miała więc dla mnie wiele z nauki własnej. Renesansowi mędrcy mieli rację: podróżowanie jest formą edukacji, a kontakt z zagranicznymi ośrodkami naukowymi rozszerza percepcję wizytującego. To są truizmy, zgoda, ale oto doświadczyłem tego, zresztą nie pierwszy raz, na własnej skórze.


A wszystkim, którzy chcieliby choćby liznąć koreańskiej poezji – polecam antologię “Mgła jedwabna”, przygotowaną przez Choi Sung Eun i Beatę Bogusz, a wydaną w Polsce przez warszawskie Wydawnictwo Akademickie DIALOG w roku 2005.

 

Kategoria: brak  |   Autor: Jarosław Klejnocki  |   dnia: 19-11-2008  |   komentarze: (4)

Wiersz z Korei

 

 

Zanim napiszę coś więcej - jeden wiersz - który spotkałem podczas przechadzek po Seulu. Tekst był eksponowany w przestrzeni publicznej, także w wersji anglojęzycznej. Nikt nie umiał mi powiedzieć, kto jest jego autorem. Czy jest to całość, czy może tylko fragment? Napisał go Koreańczyk czy może jest to już jakieś tłumaczenie?

Wiersz zachwycił mnie od razu, od pierwszego czytania.

Oto on, w moim wolnym przekładzie:

 

Zapowiedź

 

Niechaj będzie mi oszczędzone poczucie wstydu
Tu, pod niebem

Dopokąd umrę.

Nawet wiatr szumiący w listowiu

Napełnia me serce bólem.

Sercem, które śpiewa o gwiazdach

Będę kochał wszystko co śmiertelne.

Muszę jeszcze opłacić ścieżkę

Która została mi przeznaczona.

 

Dziś wieczór

Wiatr znów wieje ponad gwiazdami.

Kategoria: brak  |   Autor: Jarosław Klejnocki  |   dnia: 14-11-2008  |   komentarze: (11)


(c) 2008 klejnocki.wydawnictwoliterackie.pl  |   Projekt i wykonanie www.yellowteam.pl