Szukaj

Południk 21 - trailer

Odwrócenie ról

 

Kiedyś już tutaj pisałem o tym. Kilka lat temu w mojej powieści kryminalnej „Południk 21” umieściłem kolegę Zygmunta Miłoszewskiego, czyniąc go szefem stołecznych antyterrorystów. Zygmunt odwdzięczył się chwytem intertekstualnym – w „Uwikłaniu” jeden z policjantów nazywa się dokładnie tak samo, jak główny bohater moich kryminalnych historii, ponadto prokurator Szacki, protagonista książki Miłoszewskiego czyta, w chwilach wolnych, właśnie mój kryminał.

Dalej kontynuowaliśmy zabawę. Miłoszewski antyterrorysta pojawia się w moich kolejnych historyjkach kryminalnych – „Człowieku ostatniej szansy” oraz „Opcjach na śmierć”. Natomiast w Zygmuntowym „Ziarnie prawdy” policyjny profiler, który umiejętnie interpretuje scenę zbrodni oraz motywy działania mordercy, nazywa się Jarosław Klejnocki i jest elegancko ubranym krakowskim intelektualistą (sic!), noszącym na nosie okulary o szkłach dorównujących grubością płycie pancernej.

Powieść ta została sfilmowana (podobnie zresztą jak „Uwikłanie”) przez Borysa Lankosza (premiera – zdaje się w styczniu 2015 roku), a rolę inspektora (o ile dobrze pamiętam) Jarosława Klejnockiego kreuje Jacek Poniedziałek.

W najnowszej kryminalnej powieści Miłoszewskiego pod tytułem „Gniew” - i jak zapowiada autor, ostatniej z cyklu o prokuratorze Szackim – profiler Klejnocki znów się pojawia. Jak zwykle nieco odleciany, snujący jakieś eseistyczne rozważania ze sfery językoznawczej, ale znów pomocny i konkretny. Tym razem jednak odmieniony – fajki nie pali tylko wcina kiełki, marynarkę zastąpił bluzą z kapturem, nażelował włosy, niemodne okulary zmienił na kontakty, bo wydaje mu się, że ta zmiana emploi odmładza go (jak powiada jednak narrator: „myli się”).

Kiedy umieściłem Zygmunta Miłoszewskiego w swojej książce, ten napisał miłą recenzję w „Newsweeku. Polska”, przekornie twierdząc, że nawet jeśli nie odniesie sukcesu pisarskiego, to już zamieszkał w historii polskiej literatury dzięki mojemu gestowi (Zygmunt był wtedy rzeczywiście początkującym, ale już budzącym nadzieję, twórcą literatury gatunkowej).

A teraz wszystko się zmieniło. Miłoszewski to gorące nazwisko polskiej literatury popularnej, jego poprzednia powieść - thriller „Bezcenny” - sprzedała się w 80 tysiącach egzemplarzy, autor tymczasem zdobył sławę sięgającą granic celebrytyzmu, są już dwie ekranizacje, a z pewnością na nich się nie skończy…

Jednym słowem to ja dzięki mojemu uzdolnionemu koledze wszedłem do historii literatury polskiej, na skutek tych naszych intertekstualnych zabaw. I tylko szkoda, że cykl opowieści o prokuratorze Szackim dobiegł końca, bo oznacza to też koniec powieściowego profilera Jarosława Klejnockiego.

No chyba, żeby Miłoszewski przeniósł go cudownie do innej opowieści, niczym Andrzej Sapkowski uczynił ze swym Wiedźminem na koniec sagi o przygodach Geralta i Ciri.

Przyjemnie jest być pisarzem, ale przyjemnie jest też być bohaterem literackim. Dzięki, Zygmunt.
Kategoria: brak  |   Autor: Jarosław Klejnocki  |   dnia: 30-10-2014  |   komentarze: (1)


(c) 2008 klejnocki.wydawnictwoliterackie.pl  |   Projekt i wykonanie www.yellowteam.pl