Szukaj

Południk 21 - trailer

Nagroda Kościelskich A.D. 2010

Tegoroczną Nagrodę Kościelskich otrzymał Marcin Kurek za, jak przeczytałem w prasie, poemat pod tytułem "Oleander", który ukazał się nakładem "Zeszytów Literackich".

Z przykrością przyznam, że dotąd o Marcinie Kurku nie słyszałem i nie znam jego artystycznych dokonań. Ponieważ Nagroda Kościelskich jest przyznawana pisarzom, którzy nie przekroczyli czterdziestego roku życia (czyli jest swego rodzaju "nagrodą nadziei" dla tzw. "młodych pisarzy"), będącym - w oczach jury - dobrze zapowiadającymi się artystami, do których należeć ma przyszłość polskiego piśmiennictwa - widzę tu dwie możliwe interpretacje werdyktu.

a/ Nagroda Kościelskich stała się już typową nagrodą środowiskową;

b/ Jury w składzie (podaję za "Gazetą Wyborczą"): Ewa Bieńkowska, Włodzimierz Bolecki, Jerzy Jarzębski, Zygmunt Marzys, Francois Rosset, Jacek Sygnarski, Tomasz Różycki, Ewa Zając, Jan Zieliński -  ma doskonały wgląd w stan młodej (i względnie młodej - bo jednak czterdziestka na karku z młodością ma dość symboliczne związki...) polskiej literatury i widzi to, czego ja - w swej ślepocie - nie widzę.

Cynik oczywiście dorzuciłby pewnie i trzecią interpretację: tzw. młoda literatura i jej dokonania to rzecz na tyle już nieistotna, że Kościelskich w takiej sytuacji może otrzymać ktokolwiek, co zresztą niczego i tak nie zmieni.

A teraz spróbujemy gdzieś kupić poemat "Oleander" i zapoznać się z jego maestrią (o jakiej powiada uzasadnienie werdyktu).
Kategoria: brak  |   Autor: Jarosław Klejnocki  |   dnia: 27-09-2010  |   komentarze: (13)

Młodzi poeci/poetki

 
W pierwszy wrześniowy weekend miało miejsce w Warszawie zdarzenie pod nazwą „Manifestacje poetyckie”, zresztą szósta edycja tej imprezy (przedsięwzięcia?). Dzięki uprzejmości Stołecznego Domu Kultury (popularnego SDK-u) Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza stało się miejscem spotkań poetów młodych i w średnim wieku, którzy pojawili się w szacownych muzealnych murach, by czytać swe wiersze i dyskutować z publicznością.
Moją uwagę zwróciła przede wszystkim grupowa prezentacja młodych pisarzy, która miała miejsce w ML w sobotę 3.09.10 we wczesnych godzinach popołudniowych. Na zaimprowizowanej w Sali audiowizualnej ML „scenie” zasiedli m. in. Bianka Rolando, Joanna Lech, Przemysław Witkowski, Jakobe Mansztajn; spotkanie prowadziła Maria Cyranowicz, zastępując Agnieszkę Wolny – Hamkało, która dosłownie w przeddzień anonsowanej imprezy odwołała swoją obecność.
Trzy obserwacje – z punktu widzenia słuchacza, dawnego – a dziś upadłego – krytyka, wryły się intensywnie w moją świadomość.
Po pierwsze – ci młodzi (dwudziestoletni) dziś poeci mają dość dobrze opanowany warsztat (przynajmniej tak wynika z tego, co wysłuchaliśmy). Jednak zapytani o swe miejsce w literaturze – np. wobec dziedzictwa, a także – pośrednio – zapytani o swe zaplecze ideowe – nie umieli (nie chcieli?) odpowiadać. Czy to poszlaka na – jak chcą rozmaici bezkompromisowi krytycy – pustosłowność tej młodej literatury, powstającej we względnym spokoju społecznym czy tylko dowód względnej nieśmiałości i niedookreśloności debiutantów (niektórych – jak Jakobe Mansztajn chociażby – już poważnie nagradzanych)?
Po drugie – pytani przez Marię Cyranowicz silnie podkreślali raczej swe poczucie jednostkowości (chciałem zapytać ich o poczucie więzi – na przykład pokoleniowej, ale nie zdążyłem, Maria zakończyła spotkanie). Jednocześnie zgodzili się na grupową prezentację, na jakiś (ale właśnie jaki – generacyjny?) wspólny mianownik. Cóż to znaczy? Grupowość traktują czysto sytuacyjnie, funkcjonalnie czy też może widzą (czują, przeczuwają) istnienie jakiejś wspólnotowości, której są częścią?
Po trzecie – i to mnie zaskoczyło najbardziej – największe emocje wzbudziło pytanie Marii na temat zaangażowania literatury i kwestie personalnego zaangażowania jej (literatury) twórców. Tego się, prawdę powiedziawszy, kompletnie nie spodziewałem. Czyżby po niemal dwóch dekadach od przełomu 1989 roku, naznaczonych raczej gestami ucieczek ze sfery społecznej, poezja miała – za sprawą jej najmłodszych adeptów – znów wrócić do tematów zbiorowościowych?
Takie to sowie zagadki zostawił mi ten dzień.
PS Dodam, że w dalszej części programu Andrzej Szpindler performował swe wiersze pod akompaniament muzyki wykonywanej przez Edwarda Pasewicza, potem miał spotkanie ze swymi fanami (prowadzone przez Macieja Meleckiego) Adam Wiedemann, czytający głównie wiersze ze swego tomiku „Dywan” (wydanego zresztą przez SDK), a na koniec pojawili się, żywiołowo i z aprobatą przyjęci, Marcin Sendecki oraz Darek Foks (+ Edward Pasewicz znów jako kompozytor i wykonawca).
(zachęcam do wizyty na stronie internetowej Muzeum Literatury – WWW.muzeumliteratury.pl, gdzie znajdują się interesujące fragmenty video&audio ze wspomnianych wyżej
Bardzo się cieszę, że nowa poezja wkracza coraz śmielej w mury Muzeum Literatury (pardon za częstochowski rym wewnętrzny). Mam nadzieję, że i z prozą się uda (z czasem).
Kategoria: brak  |   Autor: Jarosław Klejnocki  |   dnia: 06-09-2010  |   komentarze: (11)


(c) 2008 klejnocki.wydawnictwoliterackie.pl  |   Projekt i wykonanie www.yellowteam.pl