Szukaj

Południk 21 - trailer

Tantiemy z... biblioteki!

 

Czytam w „Rzeczpospolitej” (6-7.07.13), której egzemplarz czekał grzecznie na mój powrót z wakacji:

„Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zapowiada, że wkrótce przedstawi projekt ustawy, która ureguluje sprawę honorariów dla autorów książek udostępnianych w bibliotekach publicznych.

Jej uchwalenie wymusza dyrektywa unijna dotycząca prawa najmu i użyczenia. Nakazuje ona płacić autorom za wypożyczanie ich książek. W Polsce pisarze nie otrzymują tantiem z bibliotek. Za ich brak Unia przewiduje kary finansowe. Nowe prawo ma być wprowadzone w życie do końca przyszłego roku.”

Jako autor powinienem się radować, bo to perspektywa wzrostu (zapewne niewielka, ale zawsze) moich dochodów z twórczości. Skądinąd wiem, że w licznych bibliotekach moje kryminalne powieści cieszą się niezłym powodzeniem. Mimo to – mam, jak to się powiada, mieszane uczucia.

Po pierwsze niemal od zawsze miałem wrażenie, że to, iż moje książki trafiają do bibliotek już samo w sobie jest pewnym przywilejem (wszak w żadnym chyba kraju biblioteki nie nabywają wszystkich nowości). Już w momencie kupna egzemplarza przez konkretną bibliotekę zarabiam, bo mam umowę – standardową przecież – na procent od sprzedaży nakładu. I tu jest mój prawdziwy zysk. Fakt, że ludzie przychodzą i wypożyczają interpretuję w kategoriach upowszechniania czytelnictwa i upowszechniania własnej popularności (ci, którym się spodoba może w przyszłości kupią coś mojego na własność). Biblioteka to też miejsce dla tych, których zwyczajnie nie stać na gromadzenie własnych rozległych księgozbiorów.

Po drugie – znaczy, że jak pożyczę teraz książkę, a choćby i własną, znajomemu – to też powinienem żądać tantiem? I co, wystawiać za każdym razem rachunek, który potem uwzględnię w zeznaniu podatkowym? A jak np. pożyczę książkę innego autora, to pożyczający powinien uiścić jakąś opłatę – np. ZAIKS-owi – a ten rozliczy się z twórcą? Także zagranicznym?

Po trzecie, wracając do uregulowań związanych z funkcjonowaniem bibliotek – kto będzie całe to przedsięwzięcie finansował? Żadnych dodatkowych pieniędzy się nie znajdzie, bo ich fizycznie nie ma (przynajmniej w sferze kultury, przy dzisiejszej „filozofii” jej funkcjonowania w państwie). Jeśli opłaty dotkną użytkowników – to nastąpi dalszy spadek czytelnictwa, a jego poziom, jak powszechnie wiadomo, jest w Polsce dramatycznie niski. Jeśli tantiemy mają być wypłacane z budżetów bibliotecznych, oznaczać to będzie skromniejsze zakupy nowości. Bestsellery będę kupowane, książki niekoniecznie bestsellerowe, choć może i lekko popularne wśród czytelników (jak choćby i moje kryminały) już raczej nie. Mówiąc językiem sprawiedliwości społecznej – bogaci zarobią jeszcze więcej, a biedniejsi mniej. Mówiąc językiem rynku – zawęzi się oferta. Mówiąc językiem mojego prywatnego interesu – jako autor raczej na tym stracę niż zyskam.

Ktoś tam jednak w tej Unii powinien stuknąć się w czaszkę, a już na pewno stuknąć się w nią powinni nasi legislatorzy.
Kategoria: brak  |   Autor: Jarosław Klejnocki  |   dnia: 14-07-2013  |   komentarze: (1)


(c) 2008 klejnocki.wydawnictwoliterackie.pl  |   Projekt i wykonanie www.yellowteam.pl