Szukaj

Południk 21 - trailer

Felietony i felietoniści

 
Uwielbiam zaczynać czytanie gazety (tygodnika, miesięcznika) od felietonów. Dawno, dawno temu, kiedy jako młodzieniec o wzorowych obyczajach startowałem dopiero w roli nałogowego czytacza gazet (jakim dziś jestem), moimi faworytami byli Daniel Passent z „Polityki” i Kisiel z „Tygodnika Powszechnego”. Lubiłem też przeglądać, co ma do powiedzenia Hamilton.
Potem przyszedł czas festiwalu „Solidarności”, wysyp nielegalnych (z punktu widzenia ówczesnej władzy) wydawnictw (tzw. drugoobiegowych), a atmosfera politycznej mobilizacji uczyniła z prasy towar pierwszej potrzeby (przynajmniej w środowisku inteligenckim).Rozmaici felietoniści byli wtedy brawurowymi szermierzami i czytało się ich – wszak nie tylko po ty, by się z nimi zgadzać – z prawdziwą przyjemnością.
Po ogłoszeniu stanu wojennego wiadomo co się działo. W moim przypadku zaowocował stan wojenny niechęcią do prasy i – poniekąd dla felietonistów także. Do lektury tekstów Daniela Passenta już właściwie nie wróciłem i do dziś przeglądam je właściwie incydentalnie, kończąc często na pierwszym akapicie. Jakoś i Kisiel w latach osiemdziesiątych przestał być dla mnie atrakcyjny, choć to pewnie mój feler tamtego czasu, a nie kwestia samej dyspozycji publicystycznej tego Arcyfelietonisty.
A potem stałem się wielbicielem felietonistyki Jerzego Pilcha. Kiedy przeprowadził się z „Tygodnika Powszechnego” do „Polityki” przyznam, że od razu stałem się mniej regularnym czytelnikiem krakowskiego periodyku. Ba, dla Pilcha zacząłem nawet regularnie czytać gazetę „Dziennik” (ale już jakoś nie przemówiła do mnie formuła dziennika, jaką autor „Spisu cudzołożnic” uprawia od pewnego czasu w „Przekroju”. Tygodnik ten, zatem, nie zyskał we mnie czytelnika…).
Walory felietonu, tego prasowego gatunku, są powszechnie znane. Felietonista o przenikliwej inteligencji i dobrym, sprawnym piórze może w tej formule odnaleźć doskonałe tworzywo dla komentarza biorącego na ząb rozmaite aspekty rzeczywistości. Osobiście – cenię w felietonistach skłonność do złośliwości i ironii, a także – co chyba oczywiste – poczucie humoru.
A piszę to wszystko głównie dlatego, że – ku swej radości – znalazłem i od pewnego czasu wiernie czytam nowego felietonistę, który zaspokaja moje lekturowe potrzeby w tym paśmie oczekiwań.
Chodzi mi o Krzysztofa Vargę, który co tydzień w reporterskim czwartkowym dodatku do „Gazety Wyborczej” raczy nas swoimi refleksjami. Specjalnie jestem KV wdzięczny za bezkompromisowe raporty recenzyjne z polskich premier filmowych. Jako ojciec dwójki dość małych dzieci oraz człowiek spędzający dużo czasu w pracy (jako urzędnik i dydaktyk), w kinie bywam od święta i zazwyczaj na rysunkowych opowieściach w formacie 3D (nie tyle w roli fana, co opiekuna). KV solennie przestrzega przed gniotami (za co dziękuję) i jak dotąd nie zawiódł mnie co do rozpoznań i ocen. Jego tekst o „Domu złym” – już po obejrzeniu tego filmu na DVD w domu – mogę szczerze polecić wszystkim młodym adeptom felietonowego pióra.
Powodzenia Krzysztofie!
Kategoria: brak  |   Autor: Jarosław Klejnocki  |   dnia: 26-05-2010  |   komentarze: (4)

"Człowiek ostatniej szansy"...

...taki tytuł nosi moja najnowsza książka, która jest oczywiście - kryminałem.

Stanowi ona dalszą część przygód ekipy śledczej znanej z wcześniejszych powieści - "Przylądka pozerów" i "Południka 21". Ale jest też kilka nowości. Główny bohater - komisarz Nawrocki - podróżuje po Europie tropiąc dziwacznego mordercę posługującego się samurajskim mieczem. Pojawia się też nowy członek ekipy Nawrockiego.

Książkę opublikowało oczywiście Wydawnictwo Literackie. Więcej o niej informacji - na stronach internetowych WL - u.

Od poniedziałku 10.05 frgamenty powieści czyta na antenie Jedynki Polskiego Radia Adam Ferency (17.45), a ja będę podpisywał powieść na Warszawskich Targach Książki w piątek 14.05.2010.
Kategoria: brak  |   Autor: Jarosław Klejnocki  |   dnia: 10-05-2010  |   komentarze: (2)


(c) 2008 klejnocki.wydawnictwoliterackie.pl  |   Projekt i wykonanie www.yellowteam.pl