Szukaj

Południk 21 - trailer

Poświątecznie

 
Prawdziwe oblicze

Vera eikon Znak miłosierdzia A przecież
jesteś Pheronike niosącą zwycięstwo
Moja córko Pokładam w Tobie nadzieję
Bo przyszłość winna zawsze pluć w twarz
przeszłości A zarazem zachowywać ją w
pamięci Czcić Żeby wciąż rodzili się ci którzy
czule głaszczą zwierzęta i delikatnie kładą je
w grobach gdy już odejdą Którzy nie bluźnią
umarłym a opuszczonym oddają to co mają
najlepszego Weroniko córko moja Niech Cię
niesie ta fala Anioły w ciałach zwierząt dla
naszego napomnienia Aby zawsze w każdej
sekundzie wypominać nam nasze okrucieństwo
Ta która jest świętą i nosi Twoje imię zsyła przez
pośrednictwo dobrą śmierć Bądź przy mnie Weroniko
kiedy będzie trzeba i zamknij mi oczy Abym na zawsze
pozostał z Prawdziwym Obliczem
Kategoria: brak  |   Autor: Jarosław Klejnocki  |   dnia: 30-03-2016  |   komentarze: (0)

Kim jest Wokulski?

 
 „Lalka” Bolesława Prusa zaczyna się scenką posiedzenia kilku dżentelmenów przy piwie (radca Węgrowicz wypije osiem butelek!) w pewnej „renomowanej jadłodajni” warszawskiej. Przedmiotem ich rozmowy jest właśnie to fundamentalne pytanie; zdania na temat osoby i działalności kupca są bowiem mocno podzielone. Jedni uważają Wokulskiego za „tęgą głowę”, człowieka, który umie prowadzić interesy i ma do tego smykałkę; inni za „awanturnika” czy wręcz „wariata”; pada też opinia, że bohater powieści to człek bardzo wyrachowany.

Stanisław Wokulski jest skomplikowany charakterologicznie i emocjonalnie, choć we współczesnych szkołach wałkuje się wciąż sztampowy problem pod hasłem: Pozytywista on czy raczej Romantyk? I właściwie do końca książki nie udaje się tej postaci interpretacyjnie przyszpilić, ujednoznacznić. Jest za to w powieści kilka miejsc, które tę niejednoznaczność a wręcz tajemniczość wzmagają.

Po pierwsze – ożenek z Minclową, właścicielką sklepu, kobietą starszawą, no i co tu kryć – niezbyt urodziwą. Nie ma co się zatem dziwić, że opinia publiczna Warszawy z przekąsem powtarzała, jak chce narrator, że kupiec ożenił się raczej ze sklepem. Samego Wokulskiego bardzo irytowało, że towarzystwo wypomina mu brak własnego kapitału, ale też trzeba przyznać, iż jego czyn wynikał z nadzwyczaj przyziemnych intencji. Czyżby właśnie o wspomniane wyrachowanie tu chodziło? Także śmierć Minclowej budzi wątpliwości. Przypomnijmy, że kobieta zmarła zażywszy jakiś środek na odmłodzenie; inspiracja czy ewentualny współudział Wokulskiego jest tu przemilczany, ale też to przemilczenie także jest jakoś wymowne…

Po drugie - fakt wzbogacenia się na dostawach dla wojska podczas wojny rosyjsko - tureckiej toczonej w latach 1877 – 1878. Na wyprawę Wokulski zabiera całą wolną gotówkę – trzydzieści tysięcy rubli, przywozi zaś ponad trzysta tysięcy! Rzecki optymistycznie zakładał, że zysk przyjaciela może liczyć góra dwadzieścia tysięcy, ostrożnie zaś, że dziesięć, co i tak stanowiłoby niezły procent -ale przecież nie aż tyle, czyli – dziesięciokrąć bazowej sumy! A wszak Rzecki jest doświadczonym handlowcem i umie liczyć, zna ponadto reguły rynku i wie jak on funkcjonuje. Wokulski też to wie i pewnie dlatego decyduje się na wyjaśnianie Rzeckiemu, że „grosz ten zarobił uczciwie, nawet ciężko, bardzo ciężko.” Ale przecież za chwilę powiada, że prawie co miesiąc ryzykował całym majątkiem, a co dzień życiem. Bohater „Lalki” to kupiec galanteryjny, jego praca dla wojska dotyczyła zapewne czysto kwatermistrzowskich zadań – jak zatem można ryzykować majątkiem, a zwłaszcza życiem, gdy się zajmuje np. dostarczaniem wojsku kalesonów czy onuc? Co tu zatem sugeruje Prus? Czyżby to, że interesy Wokulskiego nie były zbytnio uczciwe- co potwierdza właśnie niebotyczna wręcz wysokość zysku?

Po trzecie – sposób osaczania Izabeli. Wokulski skupuje, przez podstawioną osobę, weksle ojca Łęckiej, po to tylko, by je zniszczyć; kupuje też kamienicę Łęckich. W końcu rodzina, by uratować swój byt materialny jest zmuszona oddać pannę Izabelę kupcowi w zamążpójście, co też ona sama kwituje dramatycznym stwierdzeniem, że została przehandlowana niczym jałówka. Wokulski objawia się w tych działaniach jako człowiek bez skrupułów, bezwzględnie dążący do celu, choć podobno motywuje go uczucie.

Po czwarte – emocje Wokulskiego falują dramatycznie. Pomaga prostytutce Mariannie, odczuwając wobec niej współczucie, lecz za chwilę myśli o niej jak najgorzej. Podobnie z Izabelą – wyznaje w monologach wewnętrznych uwielbienie dla niej, by potem postponować jej zachowanie wobec siebie. To klasyczna sytuacja miłości przeplatającej się z nienawiścią – podobna tej, którą opisał rzymski poeta Katullus w swym słynnym wierszu „Nienawidzę i kocham”. A jednocześnie Wokulski unika fizycznego z nią kontaktu, choć Izabela, o czym świadczy scena w przedziale kolejowym, gdy poddaje się chętnie obłapianiu przez Starskiego, takiego kontaktu – wbrew opinii, że jest kobietą zimną i nieprzystępną - najwyraźniej potrzebuje.

Po piąte - samo zniknięcie Wokulskiego z powieści. Czy rzeczywiście wysadził się w ruinach zamku, popełniając samobójstwo, w wyniku rozczarowania życiem zawodowym i osobistym, czy też sfingował jedynie swą śmierć po to, by potajemnie dołączyć w Paryżu do profesora Geista, prowadzącego prace nad postępem nauki i rozwojem przemysłu w służbie ludzkości?

Stanisław Wokulski pozostaje postacią niedookreśloną. Jedną z najbardziej intrygujących w historii polskiej literatury.


Kategoria: brak  |   Autor: Jarosław Klejnocki  |   dnia: 22-03-2016  |   komentarze: (0)


(c) 2008 klejnocki.wydawnictwoliterackie.pl  |   Projekt i wykonanie www.yellowteam.pl